Słaba wiadomość

Zamykają tę przestrzeń w internecie , gdzie mogłam przelać swoje myśli, podzielić się szczęściem jakiego doznaję czy historią dni lepszych i gorszych.
Szukając jednak jakiś pozytywnych elementów w tej sytuacji cieszyć może fakt ,że Mój Czas z K. trwa dalej i przetrwał istnienie bloga.
Oczywiście pisać nie przestanę z pewnością , bo to jest taki mój wentyl, gdzie mogę upuścić nieco emocji.
Tak jest. Pisanie to takie odparowanie, bo czasami piszą długo myślę i zdarza się ,że zaczynam patrzeć na problem inaczej. Zdarza się ,że popłyną łzy ,a jak wyschną jest jakby lżej. Zdarza się również ,że na myśl o tym co chce upamiętnić śmieje mi się buzia.
Tych chwil chcę jak najwięcej.

Spaść z chmur można w każdej chwili…

…i upaść boleśnie.
Tym bardziej boli jeśli chwilę wcześniej nic tego nie zapowiadało i trudno jest wyłapać dokładnie ten moment.
Huśtawka tak skrajnych emocji dla mnie jest czym z czym sobie nie radze najlepiej.
Jednego wieczoru tonę w Jej cieple, gdy zasypia wtulona we mnie jak dziecko ,a ja z nadmiaru tej miłości io czułości, aż nie mogę zasnąć i boję się ruszyć ,aby nie zbudzić kochanej istotki, a zaraz kolejnego nagle czuje się obok niej jak kompletnie niepotrzebną i niewidoczną dla niej osobą i nic nie potrafię zrobić,a to co próbuje -irytuje ją jeszcze bardziej.Pat…
Najgorsze ,że sytuacja ma swój ciąg dalszy…zimno jest i cicho
Sen nie przychodzi , bo w głowie myśli tupią i tupią…a ja się boję.

2018

Nowy Rok- czas kolejnych nadziei , czas kolejnych szans.
Postanowień wielkich nie robię, bo od lat już wiem ,że zazwyczaj się ich nie trzymam,rzucać papierosów nie muszę , bo nie palę:-), ale jest jedno na co chcę zwrócić uwagę – na przyjrzenie się bardziej sobie, wsłuchanie się w swoje potrzeby i sygnały jakie daje moje ciało.
Może to dziwnie zabrzmiało:-),ale nie jest jakieś skomplikowane.
Ot po prostu -chcę jak najdłużej być w dobrej kondycji dla Pysi.
Kropka

p.s sylwester spędzony na spokojnie, razem , dziękuje za to Tobie Skarbie-to był miły czas,a Ty tak pięknie wyglądałaś

Pyk…

Kurcze, coś zawisło…
Dziwne rozdrażnienie wdarło się pomiędzy nas i niestety czuje to jakoś dotkliwie z Jej strony.Nie rozumiem tych zawieszeń , nie pojmuje skąd się tak nagle biorą tym bardziej ,że jeszcze nie tak dawno była jak najsłodsza czekoladka. Co ją we mnie tak nagle drażni jak nagle i potem znika znowu?

Kraina Uśmiechu

Wielu z nas ma w głowie miejsca , które chciałoby się zobaczyć chociaż raz w życiu.Gdyby nagle ktoś dał mi sporą kwotę pieniędzy z pewnością przeznaczyłabym je na podróż.Podróż ponownie do Krainy Uśmiechu. Ten wyjazd w pewnym stopniu na ten czas( bo wierze, że dalsze podróże jeszcze przede mną) był wyjazdem mojego życia.Tajlandia…Dużo mnie zaskoczyło, zaciekawiło i zauroczyło. Smakowałam prawdziwą kuchnię, chłonęłam zapachy, upajałam się ciepłym , egzotycznym zapachem z tą charakterystyczną wilgocią. Oczy nasycałam widokami tak innymi niż te , które mam dookoła siebie w PL. Żyłam tam całą sobą. Chcę tam wrócić- zawsze wiedziałam,że to są te miejsca, które mnie pociągają. Bangkok mnie uwiódł, mimo wiecznego hałasu, smogu, tłoku…ma swój nieodparty urok.

Tak się cieszyłam na ten wyjazd , który niósł ze sobą wiele wspólnego czasu z Moją K. Budzić się obok Niej w takich okolicznościach- marzenie, zwłaszcza w rajskim hotelu jaki sobie wybrałyśmy na nasz odpoczynek. Tyle dni, nocy, tyle wyobrażeń przed wyjazdem jak spędzimy ten czas, jak to będzie. Ten wyjazd to też kolejny egzamin sprawdzający jak się odnajdujemy w różnych sytuacjach, jak współgrają nasze różnice. Myślę,że jednak go zdałyśmy:-). Dużo mogłabym pisać,ale nie tu jest na to miejsce.Wszystkie wspomnienia, emocje, wrażenia pozostaną we mnie na zawsze.

Było cudownie. Było rajsko. Było zabawnie.Było…wszystko.20171110_112734

I feel it…

Czuje w sobie to wszystko tak intensywnie.

Dlaczego jestem taką kupą emocji, taką studnią uczuć bez dna nad, którymi nie panuje, oceanem łez, które same ze mnie wypływają zaraz tylko jak rozczulenie weźmie górę? Dlaczego taka jestem? To nie jest proste czuć tak mocno wszystko, nie jest łatwo z tym być i żyć. Nosić to w sobie.

I wcale nie musi być powodem smutek – wystarczy ,że czule o Niej pomyślę czy, że czegoś mi zabraknie, czy spojrzę na coś inaczej niż Ona. Wystarczy iskra…Już nie walczę z tym , choć próbowałam przez lata opierać się temu , bo wiem gdzie mnie to prowadzi. Nie udało się. Przepraszam Cię ,że tak to po mnie czasami widać emocje i uczucia. Nie chcę być mięczakiem a wychodzi na to ,że tak jest. Tak się zakochałam w Tobie i to czasami wyrywa się poza ramy. Brakuje mi Ciebie. Przytul mnie.

Jesienny czas

Generalnie nie przepadam za jesienią , bo to niestety zwiastuje koniec lata, koniec zapachu jaki lubię na dworze, a przywitanie dni zimnych i deszczowych, bo ta kolorowa jesień jak z obrazka tam tylko pozostaje.
Jednak…od jesieni 2013 roku patrzę na nią nieco inaczej, nie jak koniec czegoś ,ale też początek.
To na jesień spadła mi jak kolorowy liść Moja K. i tak szeleści mi w głowie i sercu cały czas. Jest jak wszystkie jej barwy te ciepłe i te zimniejsze.
Gdy o Niej myślę czuje jak uśmiecha mi się buzia.
Już za chwilę 28.10 – drugi data z tych szczególnych związanych z Moją K. kiedy to pierwszy raz ją zobaczyłam i…przepadłam ( bo jest jeszcze trzecia:-) ). Pewnie w Jej oczach jestem dziwna, że celebruje ważne daty- podobno to nie jest modne teraz w tych współczesnych związkach, może nawet śmieszne i nudne…No cóż…dla mnie nie i będę sobie celebrować.Szkoda tylko ,że sama w tym roku niestety. Tak wyszło, Mała wyjeżdża z rodzicami do rodziny.

Kochane uczucia…

Jestem niepoprawną romantyczką, chwilami do granic beznadziejności.

Patrze na Moją śliczną K. i tak bardzo widzę jak można być różnym w tej materii. Zastanawiam się jak to jest ,że ja jestem taką miękką kluską,a Ona jest z całkiem innego świata emocjonalnego. W którym to momencie jest nam nadawany ten przydział i ten kod, że jedni rozczulają się prawie na każdym kroku ( to ja) ,a inni bardzo rzadko( to Ona)?.

Tak, człowiek bez uczuć nie istnieje i raczej nie chciałabym ich nie czuć i nigdy nie chciałabym usłyszeć od nikogo „Jesteś pozbawiona wszelkich uczuć” – chyba w głębi nas samych każdy unika ludzi wyzutych z uczuć. One raz wzmacniają nasze pragnienia i stają się motorem działania-to te kochane, innym razem budzą opór i skłaniają do zaniechania działań-to te niekochane, niepożądane. Uczucia zapewniają więź między życiem zmysłowym,a życiem duchowym.U mnie one panują nad całą mną. Zbyt często spontanicznie odsłaniają moje najgłębsze pragnienia, motywacje, zamiary, przywiązania i chęci. Tak…moim życiem, moimi decyzjami kierują uczucia. K.jest generatorem wielkiej palety moich uczuć.Ona je podsyca w większości pewnie całkiem nieświadomie, po prostu tak działa na mnie wszystko w Niej, od Niej…Trafia to we mnie w sposób magiczny i kompletnie dla mnie nie do ogarnięcia. nie do zapanowania. Wyidealizowałam sobie nas może, ale ja przeżywam z Nią coś takiego jak z nikim. Z biegiem czasu uczucia powinny się stabilizować i mocne przetrwać każdą burzę, a moje…? moje wciąż nabierają mocy ,wciąż utrzymują mnie w tym samy stanie, wciąż domagają się tej samej dawki ciepła, zapewnień, czułości i bliskości. Boję się o przyszłość…

Chciałabym…

„W oczy patrzy nam prawda, którą już znasz i tak niewiele dziś może zaskoczyć nas, bo wiemy wszystko i to co dał nam nasz świat… ten rutyny smak poczujemy nie raz…”
Rutyna wkrada się do życia każdemu, ale to normalka i nie jest to nic strasznego-liczy się całokształt.
Wiem ,że mamy to co najgorętsze w związku za nami…
Wiem, że jestem inna niż Ty…i ta moja inność czasami Cię wnerwia.
Wiem jednak, że kochamy się i jest nam ze sobą dobrze i dużo nas łączy.
Wiem, że jestem szczęśliwa będąc z Tobą i jestem tego pewna.
…ale chciałabym czasami pofruwać znowu, poczuć to zawstydzenie jak na początku, to zaskoczenie…
…podaj mi kawę do łóżka całkiem naga….
…weź z zaskoczenia…
…pokaż mi jak dochodzisz bez skrępowania…
…każ mi skończyć jak lubisz najbardziej…

Na wesoło:-)

W temacie naszych żarcików o foszkach – całe my czasami;-) haha…dobrze ,że lista nie jest realizowana punkt po punkcie:-P

Screenshot_2017-09-07-22-36-48-1

 

 

 

 

 

Miśka dziś wpada do mnie na weekend.
Plan jest,aby nie przesiedzieć całego czasu i wyskoczyć do lasu na grzybki.
O dziwo! pogoda jak na połowę września całkiem całkiem ,ba! nawet ciepło.
Nice:-)

Ten dzień:-)

I nadszedł , ten dzień, 09.09 , kolejny…
Miło, jestem szczęśliwa, dzięki Niej…
Wiem ,że jestem nudna ,ale celebrowanie tego dnia mega mnie rozczula i nie wyobrażam sobie go nie uczcić, więc dziś spotykamy się na mieście i idziemy coś zjeść:-)
Przecież gdyby nie ten dzień , ta zaczepka Małej nie byłoby całej tej cudnej historii.
It’s true.

Zrzut ekranu-1

 

 

 

Słabe to lato

Nie rozpieszcza nas lato w tym roku. Dni są często deszczowe ,a jak już wyjdzie słonko to za gorąco wcale nie jest- to nie to co na Majoreczce:-)
Misia zajęta obecnie – jest w roli wspaniałej cioci:-P i dobrej siostry:-)
Dobrze, dobrze … a ja miałam wolny weekend:-P

siabadababa…eeeehe…

Tytuł jak każdy inny ;-) czemu nie…w sumie nie wiedziałam jak zatytułować ten post. Poprzednio zaplanowane „pranie zadka” :-) Mojego Maleństwa się nie udało, no bo…eeee…hmm…techniczne sprawy? lenistwo? brak chęci?…coś tam przyczyną było:-)  i reszta czasu to totalne obijanie. W niedziele jednak musiałam skrócić nasze miłe bycie razem, bo Królowa Matka Mojej K. nadjeżdżała i zabierała Ją na zakupy.phi phi…

Jednak co się odwlecze to nie ucieknie:-P. W ten weekendzik nadgonione wszystko.Sprawia mi przyjemność rozpieszczanie Jej, lubie zrobić dla niej dużo ,a nawet więcej i naprawdę nie oczekuje specjalnej wdzięczności- wszystko wynagradza mi okazanie mi uczucia i ciepło…drobne miłe gesty w moja stronę…to jest to co mnie uszczęśliwia.

Prawda ,że niewiele Kochanie?nie jestem wymagająca przecież

Pranie :-)

No tak…wszystko przez pogodę…bleee. Leje cały tydzień prawie to Misia ma zaległości w praniu ,bo suszyć nie można było na balkonie:-P. To teraz za to ma zamiar prać przez cały weekend zamiast całować się ze mną. Buuuuuuuu :cry: :cry: :cry:

Chyba pojadę pomogę  i zrobię Jej…pranie zadka :twisted: :twisted: :lol:

Zakłócenia?

Każdy związek, niezależnie jaki, jest indywidualną relacją dwojga niepowtarzalnych osób. To chyba każdy wie.
Miłość to potrzeba bycia blisko tej drugiej osoby, tęsknota za nią, radość ze spędzanych wspólnie chwil, a nie tylko spektakularne czyny i motyle w brzuchu, jak pokazane jest to zwykle na filmach romantycznych. To też niestety gorsze chwile,ale….
W relacji takiej ważniejsze jest by otaczać się wzajemnie uczuciami, dbać o siebie nawzajem, szanować, obdarzać zaufaniem oraz co chyba ma wielkie znaczenie – czuć się ze sobą dobrze, dzielić się radościami, wątpliwościami i smutkami. Miłość ściśle łączy się z przyjaźnią- takie mam wyobrażenie, bo to  też bardzo ważny element relacji, który jest nieodłączny w trwałym, dobrym związku dwojga ludzi.
Chciałabym ,aby pomiędzy nami nigdy nie było zatorów, żeby nie było sytuacji, kiedy czuję się totalnie bezsilna i odbijam się od Ciebie jak od ściany, jak to czasami bywa i zdarzyło się teraz w weekend. Ta sytuacja wywołała we mnie wiele emocji, dziwnych myśli…Nie chciałaś rozmawiać , denerwowałaś się na każde moje pytanie….Już na tę chwilę nie jest dla mnie ważne co się stało, co spowodowało to ,że Ty nierozczulająca się z byle powodu nagle miałaś taki żal w oczach, czy to było jakieś bardzo ważne czy nie, ale odpychając mnie na siłę ukrywając przyczyny swojego smutku, żalu czy rozczarowania spowodowałaś moje ogromne zagubienie. Ty mi tak bliska ruszyłaś każdą komórkę we mnie swoimi smutnymi oczami ,a jednocześnie przyklejoną do nich złością na mnie.

Owszem zapewniałaś ,że to nie moja wina, ale ja czułam i dalej czuje się słabo z tego powodu i gdzieś głęboko w środku duszy winie się za Twoje łzy, bo nie wiem co się stało…tak bardzo poczułam się niepotrzebna i niewarta zaufania. Czy są sprawy o których nie możemy ze sobą rozmawiać? myślałam, ba! wierzyłam ,że  nie. Wierzyłam ,że my możemy rozmawiać o każdym problemie ze sobą szczerze. Okazało się ,że jesteś bardziej zamknięta niż Cię znałam. Wiem ,że potrzebujesz czasami czasu na wszystko, że nie należysz do osób wylewnych -co na sercu to zaraz na zewnątrz, że dusisz w sobie wiele pewnie o czym nie wiem, ale kiedy widzę ,że z czymś sobie nie poradziłaś i dalej chcesz być kamieniem – rozpadam się na kawałki.

Kończę ten mój wywód….wybacz musiałam, bo to było jakieś inne,nowe i zaskakujące.Tu nie przerwiesz mi, nie krzykniesz, nie uciszysz…Musiałam to wywalić z siebie, bo jakoś nie idzie mi nawet praca, bo wciąż mam to w głowie…Pamiętaj, ja kocham Cię jak nie wiem co, zawsze we mnie masz i będziesz mieć przyjaciela, może czasami się nie zgadzamy ,ale zawsze w efekcie końcowym stanę za Tobą murem, bo to jest właśnie miłość.

Po urlopie zawsze trudno wrócić do rzeczywistości

A to prawda!
Tym bardziej ,że można było odciąć się całkowicie od pracy przez ten czas, od tego co na nas czeka po powrocie, od słabej pogody w Polsce.
Urlopik był bardzo udany, plan zrealizowany, widoczki urocze, morze cudownie przyjemne tak bardzo, że można było z niego nie wychodzić w ogóle i piekielnie upalnie cały czas :-)
Ciałka wygrzane, opalone….:-)
Przy okazji poświętowałam z Moim Skarbem swoje urodzinki i tak to wskoczył mi na kark kolejny rok…i to akurat mnie nie cieszy, ale w takim miejscu opijając pyszną sangrią łatwiej było to przyjąć:-)
Końcówka tylko już w PL…niekoniecznie zaliczona do udanych…zastanawiam się co czasami wstępuje w K.
…..

Realizacja marzenia- etap 1:-)

Zawsze marzyłam polecieć daleko, dalej niż do tej pory, bardziej egzotycznie , inaczej niż znam do tej pory. Tajlandia.
Decyzja podjęta, pierwsze kroki podjęte.
Mam z kim lecieć i to przeżyć. Z osoba kochaną .Jestem szczęśliwa.
Teraz czekam jak na szpilkach i mimo, że jestem cykorem ( samoloty) to ciągnie mnie niesamowicie w tę podróż.

I mamy lipiec

W tym roku wyjątkowo słabo rozkręca się lato. Jest chłodno, deszczowo. Brakuje słoneczka ,ale tego na niebie , bo to moje kochane jest wciąż przy mnie:-*.

Staramy się widywać jak się tylko da, chociaż nieco przez kilka dni odciągały mnie sprawy związane z rodzicami. Nadgonię i wynagrodzę,a poza tym już prawie zaraz wyjeżdżamy na kilka dni na urlop :-)

Dłuższy czerwcowy weekend i 198 poniedziałek ( dziś)

Spędzony razem  u mnie. Sporo na powietrzu, również przy grilku i przy piwku, też przy drineczku i na ploteczkach oraz pogaduszkach, na buziaczkach i cieplutkich przytulaskach:-). Razem.

Ja i Ona…jakby stworzone dla siebie.

Czy tylko ja tak to odbieram? nie wiem…może sobie za dużo wyobrażam , może bujam szczęśliwa w obłokach? -nie wiem….może to się nie dzieje? nie, nie to wiem,bo to się dzieje…żyje dla tego,żyje dla Niej.

Co robię lub co zamierzam zawsze planuje z opcją Ona, dla Niej, z Nią , co by Ona zrobiła , czy chciałaby…to takie urocze i samą mnie to rozczula-pewnie zbyt mocno( tu akurat różnimy się bardzo) ,ale to jestem właśnie cała ja. Ja ze swoim światem, ja ze swoimi emocjami one mnie wypełniają i gdyby ich zabrakło  nie byłabym sobą. Chwilami zatracam się w tym wszystkim, usuwam w tył swoje ego, ustawiam się tylko na Nią.

Ktoś z boku powiedziałby ,że może to nie tak, może zbyt mocno, zbyt emocjonalnie ,zbyt chcę…ale ja chcę! naprawdę chcę!, chcę tak! , tak bardzo! ,aż  łza się kręci w oku kiedy myślę o Niej tak intensywnie, nawet teraz.

A pomyśleć ,że zakładałam ,że mnie już nic nie spotka takiego, że nikt mnie nie pokocha,a tym bardziej taka dziewczyna, dużo młodsza, że ja będę miała  z tym problem. Zycie bywa zaskakujące. Tak mi dużo daje obecnie.

Szczęście Twoje Imię Ma, Kochanie:-*

najlepszego w 198 poniedziałek odkąd się pojawiłaś:-*

Tak patrzę na Nią…

…a serce wciąż mi bije szybciej na jej widok.

Miłość jakiej nie doznałam…nic mi nie mija , nic się nie zmienia, nic mi nie powszednieje i wciąż mi Jej mało i mało, wciąż chciałabym tak samo, wciąż chłonę każdy najmniejszy gest czułości w moją stronę. I mimo ,że rzadko ,ale zdarza się ,że zawieje od Niej chłodem z niezrozumiałego dla mnie powodu jak od królowej lodu- to wiem ,że za chwilę będzie dalej ciepło…

Ten pomysł mi się podoba:-)

Przy okazji zwyczajnej rozmowy na gygy podczas poniedziałkowej ( bleeeee) pracy po udanym weekendzie u mnie – zastanawiając się co z planem na urlop w wakacje  – urodził się magiczny pomysł:-)

A swoją drogą uwielbiam naszą sponraiczność w planowaniu- zawsze na szybko wychodzi coś fajnego).

Ja: ” a może lecim na majorkę?”(…)  na majoreczkę bym brykneła:-)”

Ona: ” No ba, kto by nie bryknął”

Ja: „To kiedy masz ten urlop ?”

Ona: ” oooo w Twoje urodziny:-) mam zaplanowane…to tą Majorkę ewentualnie ogarnąć można:-) ja do Hiszpanii zawsze :-)

….no i poszło z kopyta:-P i żadne ewentualnie! – już nie szło myśleć o niczym innym:-)

P.S. a po głowie wciąż chodzi jeszcze wyjazd życia…ciiiiii….oby nie zapeszyć:-)

 

 

Majowy miesiąc

Urlopy majowe zleciały. Jedna tu druga tam ,ale myślami byłam z Nią również. Nie było problemu z kontaktem ,więc rozłąka jakby mniej bolała. Wiedziałam ,że spędza czas z bliskimi i to było uspakajaczem:-). Udało nam się zaraz zobaczyć jak tylko wróciłam ( bo ja druga). Jak to dla mnie (zawsze:) po za długiej przerwie zobaczyć ukochaną buźkę i przytulić się z całych sił do Skarba – BEZCENNE

Kocham :-*

Coraz bliżej wiosna…

Ostatnie dni zrobiły się nagle ciepłe.Taki wyskok z zimy, aż zaskoczył ,ale trzeba było to wykorzystać i spędzić wreszcie nieco czasu na powietrzu. Udało się pojeździć na rowerkach, posiedzieć nieco na dworze z buźką do słońca,a nawet zorganizować dla Mojej Pysi mini ognisko z kiełbaskami. Lubię patrzeć jak coś ją cieszy.

Chłonę każdą chwilę z Nią, bo wciąż panicznie boje się przyszłości ,w której może jej zabraknąć…

Ok, zapominam co było…

Wywalam z głowy ten chwilowy zły czas. Zupełnie niewarte uwagi. Głupie nieporozumienie wynikające już sama nie wiem z czego.Rozminęły nam się wizje, a obie byłyśmy stęsknione za sobą. Tak, może Mała nie lubi się do tego przyznawać ,ale jak jest stęskniona za mną i coś nawet lekko zmieni plany – zawiesza się czyli ma foch:-). A ja nauczyłam się, mimo tego ,że lubię przegadać temat i dotrzeć do sedna problemu ,aby nie urósł do takich rozmiarów ,że sobie nie poradzimy, dać jej jednak nieco czasu na przespanie i przetrawienie tego co ją nagle ugryzło. Kobietka w 100%.

KOCHAM, nawet z muchami w nosie. Taki urok związków…czasami piecze,ale słodkość ogólna szybko to łagodzi.

Dziękuje za cudowny czas Razem.

Jest mi przykro…

Nie wiem co się dzieje,ale K. mnie ignoruje ,a jak już cokolwiek z siebie wydusi to burczy jak do wroga.
NAJGORSZE w tym wszystkim jest poczucie ,że nie wiem co jest przyczyną…w środę z rana jeszcze ok, a potem nagle w dół…tak jakoś się zbiega ,że 8 marca jest jakiś beznadziejny od 3 lat.
I wciąż nic, a moje próby wyjaśnienia odbierane są jak atak…” dobra idź”
To jest ta dorosłość ? gotowość do załatwiania nieporozumień od ręki ,aby nie urosły do problemu większych rozmiarów i aby nie narobiły po drodze szkód?
Mnie to psychicznie rozwala bardzo…czuje się podle…
…zobaczymy co przyniesie kolejny dzień…
…chciałabym w końcu zasnąć spokojna…

Powrót

Uff… już w domu i mimo ,że miejsce wyjazdu było dość egzotyczne to cieszę się ,że już jestem u siebie i bliżej Niej.
Ona? była przez ten czas bardzo grzeczna i była wsparciem( tak inaczej niż bywało;-) i byłyśmy w kontakcie jakby bez większych przeszkód- karta sim lokalna uratowała nasz związek:-p ..żart:-) ,ale niemniej jednak była zbawienna.

Teraz tylko odliczać do spotkania z Pysiem:-*

” Krótka rozłąka”

Taka na zasadzie ,że ja wyjeżdżam służbowo i wiąże się z tym zawsze ograniczenie naszych kontaktów co najbardziej mnie zawsze stresuje.
Wyjazd nie jest wyczekiwany ,więc jadę jakby bez większej radości i chciałabym czuć wsparcie ze strony K.
Mam nadzieję ,że mogę na to liczyć…
Zrobię wszystko co się da ,aby mieć z Nią możliwie jak najlepszy kontakt i oby nie doszło do nieporozumień.
Kocham Pysia:-*

Plany wyjazdowe

Tak się porobiło,że w maju nie wyjedziemy tym razem – Razem..K.wyjeżdża na urlop z rodzicami, ja również.
Podzieliło się tak ,ale nie będę już szukać przyczyn ,ani pisać co było niefajne przy okazji. Jest już jak jest. Wyjazdy są potwierdzone.
Jest mi tak jakoś nie tak z tym faktem, ale pewnie z biegiem czasu się z tym uporam.
Tak, tak, może jestem dziwna i głupia, ale zaburza to jakoś mój układ, coś się zmieniło i ogólnie miałam z tym związane głupie myśli. Taka natura…raczyska
Doobra…już…spokój…