Chciałabym…

„W oczy patrzy nam prawda, którą już znasz i tak niewiele dziś może zaskoczyć nas, bo wiemy wszystko i to co dał nam nasz świat… ten rutyny smak poczujemy nie raz…”
Rutyna wkrada się do życia każdemu, ale to normalka i nie jest to nic strasznego-liczy się całokształt.
Wiem ,że mamy to co najgorętsze w związku za nami…
Wiem, że jestem inna niż Ty…i ta moja inność czasami Cię wnerwia.
Wiem jednak, że kochamy się i jest nam ze sobą dobrze i dużo nas łączy.
Wiem, że jestem szczęśliwa będąc z Tobą i jestem tego pewna.
…ale chciałabym czasami pofruwać znowu, poczuć to zawstydzenie jak na początku, to zaskoczenie…
…podaj mi kawę do łóżka całkiem naga….
…weź z zaskoczenia…
…pokaż mi jak dochodzisz bez skrępowania…
…każ mi skończyć jak lubisz najbardziej…

Na wesoło:-)

W temacie naszych żarcików o foszkach – całe my czasami;-) haha…dobrze ,że lista nie jest realizowana punkt po punkcie:-P

Screenshot_2017-09-07-22-36-48-1

 

 

 

 

 

 

 

Miśka dziś wpada do mnie na weekend.
Plan jest,aby nie przesiedzieć całego czasu i wyskoczyć do lasu na grzybki.
O dziwo! pogoda jak na połowę września całkiem całkiem ,ba! nawet ciepło.
Nice:-)

Ten dzień:-)

I nadszedł , ten dzień, 09.09 , kolejny…
Miło, jestem szczęśliwa, dzięki Niej…
Wiem ,że jestem nudna ,ale celebrowanie tego dnia mega mnie rozczula i nie wyobrażam sobie go nie uczcić, więc dziś spotykamy się na mieście i idziemy coś zjeść:-)
Przecież gdyby nie ten dzień , ta zaczepka Małej nie byłoby całej tej cudnej historii.
It’s true.

Zrzut ekranu-1

 

 

 

Słabe to lato

Nie rozpieszcza nas lato w tym roku. Dni są często deszczowe ,a jak już wyjdzie słonko to za gorąco wcale nie jest- to nie to co na Majoreczce:-)
Misia zajęta obecnie – jest w roli wspaniałej cioci:-P i dobrej siostry:-)
Dobrze, dobrze … a ja miałam wolny weekend:-P

siabadababa…eeeehe…

Tytuł jak każdy inny ;-) czemu nie…w sumie nie wiedziałam jak zatytułować ten post. Poprzednio zaplanowane „pranie zadka” :-) Mojego Maleństwa się nie udało, no bo…eeee…hmm…techniczne sprawy? lenistwo? brak chęci?…coś tam przyczyną było:-)  i reszta czasu to totalne obijanie. W niedziele jednak musiałam skrócić nasze miłe bycie razem, bo Królowa Matka Mojej K. nadjeżdżała i zabierała Ją na zakupy.phi phi…

Jednak co się odwlecze to nie ucieknie:-P. W ten weekendzik nadgonione wszystko.Sprawia mi przyjemność rozpieszczanie Jej, lubie zrobić dla niej dużo ,a nawet więcej i naprawdę nie oczekuje specjalnej wdzięczności- wszystko wynagradza mi okazanie mi uczucia i ciepło…drobne miłe gesty w moja stronę…to jest to co mnie uszczęśliwia.

Prawda ,że niewiele Kochanie?nie jestem wymagająca przecież

Pranie :-)

No tak…wszystko przez pogodę…bleee. Leje cały tydzień prawie to Misia ma zaległości w praniu ,bo suszyć nie można było na balkonie:-P. To teraz za to ma zamiar prać przez cały weekend zamiast całować się ze mną. Buuuuuuuu :cry: :cry: :cry:

Chyba pojadę pomogę  i zrobię Jej…pranie zadka :twisted: :twisted: :lol:

Zakłócenia?

Każdy związek, niezależnie jaki, jest indywidualną relacją dwojga niepowtarzalnych osób. To chyba każdy wie.
Miłość to potrzeba bycia blisko tej drugiej osoby, tęsknota za nią, radość ze spędzanych wspólnie chwil, a nie tylko spektakularne czyny i motyle w brzuchu, jak pokazane jest to zwykle na filmach romantycznych. To też niestety gorsze chwile,ale….
W relacji takiej ważniejsze jest by otaczać się wzajemnie uczuciami, dbać o siebie nawzajem, szanować, obdarzać zaufaniem oraz co chyba ma wielkie znaczenie – czuć się ze sobą dobrze, dzielić się radościami, wątpliwościami i smutkami. Miłość ściśle łączy się z przyjaźnią- takie mam wyobrażenie, bo to  też bardzo ważny element relacji, który jest nieodłączny w trwałym, dobrym związku dwojga ludzi.
Chciałabym ,aby pomiędzy nami nigdy nie było zatorów, żeby nie było sytuacji, kiedy czuję się totalnie bezsilna i odbijam się od Ciebie jak od ściany, jak to czasami bywa i zdarzyło się teraz w weekend. Ta sytuacja wywołała we mnie wiele emocji, dziwnych myśli…Nie chciałaś rozmawiać , denerwowałaś się na każde moje pytanie….Już na tę chwilę nie jest dla mnie ważne co się stało, co spowodowało to ,że Ty nierozczulająca się z byle powodu nagle miałaś taki żal w oczach, czy to było jakieś bardzo ważne czy nie, ale odpychając mnie na siłę ukrywając przyczyny swojego smutku, żalu czy rozczarowania spowodowałaś moje ogromne zagubienie. Ty mi tak bliska ruszyłaś każdą komórkę we mnie swoimi smutnymi oczami ,a jednocześnie przyklejoną do nich złością na mnie.

Owszem zapewniałaś ,że to nie moja wina, ale ja czułam i dalej czuje się słabo z tego powodu i gdzieś głęboko w środku duszy winie się za Twoje łzy, bo nie wiem co się stało…tak bardzo poczułam się niepotrzebna i niewarta zaufania. Czy są sprawy o których nie możemy ze sobą rozmawiać? myślałam, ba! wierzyłam ,że  nie. Wierzyłam ,że my możemy rozmawiać o każdym problemie ze sobą szczerze. Okazało się ,że jesteś bardziej zamknięta niż Cię znałam. Wiem ,że potrzebujesz czasami czasu na wszystko, że nie należysz do osób wylewnych -co na sercu to zaraz na zewnątrz, że dusisz w sobie wiele pewnie o czym nie wiem, ale kiedy widzę ,że z czymś sobie nie poradziłaś i dalej chcesz być kamieniem – rozpadam się na kawałki.

Kończę ten mój wywód….wybacz musiałam, bo to było jakieś inne,nowe i zaskakujące.Tu nie przerwiesz mi, nie krzykniesz, nie uciszysz…Musiałam to wywalić z siebie, bo jakoś nie idzie mi nawet praca, bo wciąż mam to w głowie…Pamiętaj, ja kocham Cię jak nie wiem co, zawsze we mnie masz i będziesz mieć przyjaciela, może czasami się nie zgadzamy ,ale zawsze w efekcie końcowym stanę za Tobą murem, bo to jest właśnie miłość.

Po urlopie zawsze trudno wrócić do rzeczywistości

A to prawda!
Tym bardziej ,że można było odciąć się całkowicie od pracy przez ten czas, od tego co na nas czeka po powrocie, od słabej pogody w Polsce.
Urlopik był bardzo udany, plan zrealizowany, widoczki urocze, morze cudownie przyjemne tak bardzo, że można było z niego nie wychodzić w ogóle i piekielnie upalnie cały czas :-)
Ciałka wygrzane, opalone….:-)
Przy okazji poświętowałam z Moim Skarbem swoje urodzinki i tak to wskoczył mi na kark kolejny rok…i to akurat mnie nie cieszy, ale w takim miejscu opijając pyszną sangrią łatwiej było to przyjąć:-)
Końcówka tylko już w PL…niekoniecznie zaliczona do udanych…zastanawiam się co czasami wstępuje w K.
…..

I mamy lipiec

W tym roku wyjątkowo słabo rozkręca się lato. Jest chłodno, deszczowo. Brakuje słoneczka ,ale tego na niebie , bo to moje kochane jest wciąż przy mnie:-*.

Staramy się widywać jak się tylko da, chociaż nieco przez kilka dni odciągały mnie sprawy związane z rodzicami. Nadgonię i wynagrodzę,a poza tym już prawie zaraz wyjeżdżamy na kilka dni na urlop :-)

Dłuższy czerwcowy weekend i 198 poniedziałek ( dziś)

Spędzony razem  u mnie. Sporo na powietrzu, również przy grilku i przy piwku, też przy drineczku i na ploteczkach oraz pogaduszkach, na buziaczkach i cieplutkich przytulaskach:-). Razem.

Ja i Ona…jakby stworzone dla siebie.

Czy tylko ja tak to odbieram? nie wiem…może sobie za dużo wyobrażam , może bujam szczęśliwa w obłokach? -nie wiem….może to się nie dzieje? nie, nie to wiem,bo to się dzieje…żyje dla tego,żyje dla Niej.

Co robię lub co zamierzam zawsze planuje z opcją Ona, dla Niej, z Nią , co by Ona zrobiła , czy chciałaby…to takie urocze i samą mnie to rozczula-pewnie zbyt mocno( tu akurat różnimy się bardzo) ,ale to jestem właśnie cała ja. Ja ze swoim światem, ja ze swoimi emocjami one mnie wypełniają i gdyby ich zabrakło  nie byłabym sobą. Chwilami zatracam się w tym wszystkim, usuwam w tył swoje ego, ustawiam się tylko na Nią.

Ktoś z boku powiedziałby ,że może to nie tak, może zbyt mocno, zbyt emocjonalnie ,zbyt chcę…ale ja chcę! naprawdę chcę!, chcę tak! , tak bardzo! ,aż  łza się kręci w oku kiedy myślę o Niej tak intensywnie, nawet teraz.

A pomyśleć ,że zakładałam ,że mnie już nic nie spotka takiego, że nikt mnie nie pokocha,a tym bardziej taka dziewczyna, dużo młodsza, że ja będę miała  z tym problem. Zycie bywa zaskakujące. Tak mi dużo daje obecnie.

Szczęście Twoje Imię Ma, Kochanie:-*

najlepszego w 198 poniedziałek odkąd się pojawiłaś:-*

Tak patrzę na Nią…

…a serce wciąż mi bije szybciej na jej widok.

Miłość jakiej nie doznałam…nic mi nie mija , nic się nie zmienia, nic mi nie powszednieje i wciąż mi Jej mało i mało, wciąż chciałabym tak samo, wciąż chłonę każdy najmniejszy gest czułości w moją stronę. I mimo ,że rzadko ,ale zdarza się ,że zawieje od Niej chłodem z niezrozumiałego dla mnie powodu jak od królowej lodu- to wiem ,że za chwilę będzie dalej ciepło…

Ten pomysł mi się podoba:-)

Przy okazji zwyczajnej rozmowy na gygy podczas poniedziałkowej ( bleeeee) pracy po udanym weekendzie u mnie – zastanawiając się co z planem na urlop w wakacje  – urodził się magiczny pomysł:-)

A swoją drogą uwielbiam naszą sponraiczność w planowaniu- zawsze na szybko wychodzi coś fajnego).

Ja: ” a może lecim na majorkę?”(…)  na majoreczkę bym brykneła:-)”

Ona: ” No ba, kto by nie bryknął”

Ja: „To kiedy masz ten urlop ?”

Ona: ” oooo w Twoje urodziny:-) mam zaplanowane…to tą Majorkę ewentualnie ogarnąć można:-) ja do Hiszpanii zawsze :-)

….no i poszło z kopyta:-P i żadne ewentualnie! – już nie szło myśleć o niczym innym:-)

P.S. a po głowie wciąż chodzi jeszcze wyjazd życia…ciiiiii….oby nie zapeszyć:-)

 

 

Majowy miesiąc

Urlopy majowe zleciały. Jedna tu druga tam ,ale myślami byłam z Nią również. Nie było problemu z kontaktem ,więc rozłąka jakby mniej bolała. Wiedziałam ,że spędza czas z bliskimi i to było uspakajaczem:-). Udało nam się zaraz zobaczyć jak tylko wróciłam ( bo ja druga). Jak to dla mnie (zawsze:) po za długiej przerwie zobaczyć ukochaną buźkę i przytulić się z całych sił do Skarba – BEZCENNE

Kocham :-*

Coraz bliżej wiosna…

Ostatnie dni zrobiły się nagle ciepłe.Taki wyskok z zimy, aż zaskoczył ,ale trzeba było to wykorzystać i spędzić wreszcie nieco czasu na powietrzu. Udało się pojeździć na rowerkach, posiedzieć nieco na dworze z buźką do słońca,a nawet zorganizować dla Mojej Pysi mini ognisko z kiełbaskami. Lubię patrzeć jak coś ją cieszy.

Chłonę każdą chwilę z Nią, bo wciąż panicznie boje się przyszłości ,w której może jej zabraknąć…

Ok, zapominam co było…

Wywalam z głowy ten chwilowy zły czas. Zupełnie niewarte uwagi. Głupie nieporozumienie wynikające już sama nie wiem z czego.Rozminęły nam się wizje, a obie byłyśmy stęsknione za sobą. Tak, może Mała nie lubi się do tego przyznawać ,ale jak jest stęskniona za mną i coś nawet lekko zmieni plany – zawiesza się czyli ma foch:-). A ja nauczyłam się, mimo tego ,że lubię przegadać temat i dotrzeć do sedna problemu ,aby nie urósł do takich rozmiarów ,że sobie nie poradzimy, dać jej jednak nieco czasu na przespanie i przetrawienie tego co ją nagle ugryzło. Kobietka w 100%.

KOCHAM, nawet z muchami w nosie. Taki urok związków…czasami piecze,ale słodkość ogólna szybko to łagodzi.

Dziękuje za cudowny czas Razem.

Jest mi przykro…

Nie wiem co się dzieje,ale K. mnie ignoruje ,a jak już cokolwiek z siebie wydusi to burczy jak do wroga.
NAJGORSZE w tym wszystkim jest poczucie ,że nie wiem co jest przyczyną…w środę z rana jeszcze ok, a potem nagle w dół…tak jakoś się zbiega ,że 8 marca jest jakiś beznadziejny od 3 lat.
I wciąż nic, a moje próby wyjaśnienia odbierane są jak atak…” dobra idź”
To jest ta dorosłość ? gotowość do załatwiania nieporozumień od ręki ,aby nie urosły do problemu większych rozmiarów i aby nie narobiły po drodze szkód?
Mnie to psychicznie rozwala bardzo…czuje się podle…
…zobaczymy co przyniesie kolejny dzień…
…chciałabym w końcu zasnąć spokojna…

Powrót

Uff… już w domu i mimo ,że miejsce wyjazdu było dość egzotyczne to cieszę się ,że już jestem u siebie i bliżej Niej.
Ona? była przez ten czas bardzo grzeczna i była wsparciem( tak inaczej niż bywało;-) i byłyśmy w kontakcie jakby bez większych przeszkód- karta sim lokalna uratowała nasz związek:-p ..żart:-) ,ale niemniej jednak była zbawienna.

Teraz tylko odliczać do spotkania z Pysiem:-*

” Krótka rozłąka”

Taka na zasadzie ,że ja wyjeżdżam służbowo i wiąże się z tym zawsze ograniczenie naszych kontaktów co najbardziej mnie zawsze stresuje.
Wyjazd nie jest wyczekiwany ,więc jadę jakby bez większej radości i chciałabym czuć wsparcie ze strony K.
Mam nadzieję ,że mogę na to liczyć…
Zrobię wszystko co się da ,aby mieć z Nią możliwie jak najlepszy kontakt i oby nie doszło do nieporozumień.
Kocham Pysia:-*

Plany wyjazdowe

Tak się porobiło,że w maju nie wyjedziemy tym razem – Razem..K.wyjeżdża na urlop z rodzicami, ja również.
Podzieliło się tak ,ale nie będę już szukać przyczyn ,ani pisać co było niefajne przy okazji. Jest już jak jest. Wyjazdy są potwierdzone.
Jest mi tak jakoś nie tak z tym faktem, ale pewnie z biegiem czasu się z tym uporam.
Tak, tak, może jestem dziwna i głupia, ale zaburza to jakoś mój układ, coś się zmieniło i ogólnie miałam z tym związane głupie myśli. Taka natura…raczyska
Doobra…już…spokój…

Styczeń

Styczeń leci spokojnie, mimo ,że w pracy same rozczarowania, niektóre dość bolesne.
Biegnie dzień za dniem…i w tych dniach, wciąż jest Moja Pysia i to jest balsam na wszystkie niepowodzenia i złe chwile.
Spędziłyśmy kilka fajnych dni razem ,wspólne kolacje ,a jedna z nich przyniosła nam nawet mnóstwo radości i śmiechu:-)
Jak to jest niesamowicie wspaniale czuć ,że możesz z jedną tylko osobą tak wiele i wciąż chcesz więcej i ta chęć się nie kończy.
Czasami przejdzie mrożąca w żyłach krew myśl…ale staram się teraz nie zamartwiać.
Chłonę Ją, chłonę wszystko co mi daje.

Po sylwestrze

Tak, tak…już po powrocie. Już mamy kolejny rok.
2017…
Co przyniesie, co da ,a co zabierze…oby było więcej plusów niż minusów. Oby była Misia, oby…

Wyjazd był super.
Była zima, śnieg, narty, śmiech, odpoczynek i wysiłek, piękna pogoda, dobre jedzenie i Moje Serduszko obok mnie.
Powrót tylko był trudny ze względu na załamanie pogody, ale dałyśmy radę i szczęśliwie bez przeszkód wróciłyśmy do domku.
Tak sobie czasami myślę i łapie się na tym ,że cokolwiek mi urośnie w myślach ,jakikolwiek plan tak naturalnie widzę to tylko z Nią…

Przed końcem roku…

…już myślimy o wyjeździe:-)
Kolejny sylwester razem i znowu w górach jak ten pierwszy niezapomniany i wyjątkowy.
Bardzo chciałabym ,aby ten był równie udany , choć wiadomo, że nie będzie taki sam jak 3 lata temu, bo nasz związek mocno się rozwinął.Nie musimy sobie wyznawać miłości nieśmiało ;-) ,ale oczywiście miło byłoby upamiętnić to zapewnieniem ,że wciąż uczucie w nas jest…
NAJWAŻNIEJSZE ,jednak, że dalej RAZEM:-*
Nartki czekają….juupi

KOCHAM :oops:

Moje Szczęście Jej Imię Ma…

TAK! z Nią jestem szczęśliwa:-*
Z Nią mi tak bardzo dobrze jak z nikim do tej pory:-*
Z Nią wszystko jest takie jakie być powinno i czego oczekuję.
Daje mi tyle radości sobą i pewnie wcale nie wyobraża sobie jak jest to wielkie.

Z każdym kolejnym czasem razem czuje ,że uczucie moje do Niej przybiera…chwilami ,aż czuje się zagubiona ,że to aż tak bardzo, że tak mocno to czuje.
Jest całym Moim Światem to pewne.
Wypełnia moją przestrzeń ,wypełnia moje myśli, serce…życie.
Pięknieje w moich oczach, a każdy jej ruch odbija we mnie ślad i całą masę emocji.

Pozornie zwykłe gesty ,które sobie okazujemy czy to buziaczki na dobranoc i dzień dobry, czy przytulanie przed wstaniem z łóżka i przed zaśnięciem, głaskanie podczas oglądania tv jest dla mnie dopełnieniem naszych uczuć. To jest to wszystko co jest tak często przez pary zapominane , bo niby mało ważne , bo niby takie nic wielkiego. A jednak składa się to na to co jest między dwojgiem ludzi co powoduje ,że ta nić miłości wciąż trwa i jest silna. To co ociepla uczucia i powoduje, że patrzysz na drugą połówkę wciąż tak samo czule. Z takich gestów budzi się namiętność, chęć na dotyk i na bliskość.
Dla mnie to też wyznacznik tego ,że to co jest między nami jest prawdziwe, nie jest okazywane z przymusu tylko wypływa czysto z głębi Nas.
I ja czuje to uczucie od Pysiulka…czuje bardzo i to mnie tak mocno rozczula zwłaszcza , gdy myślę o tym jak Jej nie ma przy mnie.

Nie wiem już jak mam czasami przekazać jak jestem wdzięczna za to ,że Ją mam, jak podziękować, jaką być ,żeby wciąż była…

Zakochana jestem do szaleństwa w Tobie Mała :*
Mam Ciebie, więc mam wszystko i cóż więcej mogłabym chcieć….

I mamy grudzień….

Misia Moja Najsłodsza wyjechała:), a właściwie wyleciała.
Na szczęście do rodzinki:-P
I tak to zrobił nam się grudzień.
Za pasem święta,a potem…no:) sylwester.
Juupi, ponownie w górach i razem. To jest najważniejsze!
Już się nie mogę doczekać i cieszę się na wspólną podróż i czas razem.
Natrę tego zadartego noska, oj natrę zimnym śniegiem:-P
kooooocham :*

Oddycham ciszą i spokojem…

…gdy jestem przy Niej, gdy jestem z Nią.
To czas kiedy wszystko zwalnia, kiedy stres dni ze mnie ulatuje…nawet jeśli jest to tylko na tę chwilę.
Czuje spokój, czuje ciepło…
Ostatnio to nawet nie wiem, kiedy zasnęłam wtulona w Nią podczas, gdy Moje Kochanie grało mi nad uchem… w gierkę na moim telefonie:-)))))) tak, tak to właśnie u nas jest.
Lubię te nasz leniwy czas, bo ma swój niepodważalny urok.
Lubię tę specyficzną błogą ciszę z Nią bez żadnego zgiełku, zamieszania i miliona zbędnych bodźców -to też jest człowiekowi potrzebne.

Październik,och październik…

Zlepek pewnych wydarzeń u mnie spowodował,że ten miesiąc dał nam bardzo dużo okazji i czasu by być razem.
I to było jak wspólne pomieszkiwanie…
Nie będę ukrywać,że baaardzo, ale to baaardzo mi się to podobało i było mi dobrze do tego stopnia, że jak w końcu trzeba było się rozstać i wrócić na ziemię nie mogłam sobie poradzić z tym co czuję i z samą sobą.
Tak,to jest głębokie marzenie by mogło być tak zawsze…
Uzupełniamy się ,tego jestem pewna, a ja zrobiłabym dla Niej wiele i stać mnie byłoby na małe ustępstwa.
Pomijam fakt, że okręciła mnie w okół palca i pewnie spełniałabym jej zachcianki…chętnie te kulinarne,ale inne też.
Niesamowite jest to,że mamy już taki swój świat, swoje zwyczaje, że to ja wiem jaka jest po obudzeniu i jak potrafi się wygłupiać i mogę ją widzieć tylko tak jak nikt…Kocham Ją w każdej sekundzie i nawet przez sen nie przestaję, bo śni mi się tak często.
Rozmarzyłam się…

Weekend Premium:-)

A tak właśnie:-) Weekend na całego. Lekko wydłużony, bo w sumie już od czwartku i jak zwykle zleciał za szybko…
Jednak zanim zleciał to troszkę się podziało.
Pobawiłyśmy się w klubie z okazji tych naszych 3 latek, popiłyśmy nasze ulubione mojito:-), zabłądziłyśmy w drodze do domu w mieście , które przecież dobrze znamy:-) i w końcu dotarłyśmy i tak taxi nad ranem do domu.
A było tak: ” proszę pana, a gdzie my jesteśmy, bo chyba pomyliłyśmy autobus” :-)))))))                     Nie , nie… nie byłyśmy jakieś nieprzytomne,ale trudno określić dlaczego tak się stało…Pysiek kazała mi wsiadać na tył autobusu( bo z kebabem) to wsiadłam…same się z siebie śmiałyśmy na drugi dzień.
Był też czas na spacer, pyszne lody , trochę lenistwa, mycie auta, wspólne gotowanie…czyli wszystko to co się fajnie robi Razem:-*

3 latka:-)

Tak, tak…to dokładnie dziś ,ale 3 lata temu odezwałaś się do Mnie. Kilkoma słowami rozpoczęłaś drogę, którą idziemy Razem…Kilkoma słowami rozpoczęłaś chwile szczęścia,które trwają do dzisiaj i cały czas niezmiennie moje serce należy do Ciebie i kocha Cię bezwarunkowo, mocno i szczerze.

DZIĘKUJE:-*

I  L O V E   Y O U :-****************

Po urlopie

I już…
Tyle czekania,a potem pstryk i czas wracać.
Każdy wyjazd z Nią, gdziekolwiek i obojętnie na ile, jest Piękny i Jedyny w swoim rodzaju.
Uwielbiam spędzać z Nią czas, uwielbiam szwędać się z Nią po miejscach nowych, uwielbiam lenić się razem w słońcu.
To jest to co uszczęśliwia mnie w całości.
I ciągle robimy coś nowego.
Jeszcze czegoś takiego nie miałam ,że nawet przez sekundę nie odczuwam znudzenia ,za to wciąż mam niedosyt Jej i bycia z Nią.
Kochana Moja K. :-*******

Nieplanowane winkowanie:-)

Udało się złagodzić nieco tęsknotę przez nieplanowane popołudnie. Winko wypite z okazji pewnej okazji razem…smakowało wyjątkowo, bo Pysia złapała taki humor i stan, że poszło więcej niż powinno jak na środek tygodnia:-P
Warto jednak było…takie momenty potem wspomina się z sentymentem, chociaż na drugi dzień było jak było:-)

Sweet

Ona ” Pyśka , opalasz się„?
Ja ” a poleguje na leżaczku trochę, bo za długo nie wyrabiam
Ona ” u Ciebie czyste niebo?”
Ja „czyste ,ale coś zaczynają się pokazywać chmurki jak mgiełka ,ale słonko działa tak, że pewne chęci się budzą :-)
Ona ” hahaha….Kochanie , no temperament na odpowiednim poziomie :-). Już nie mogę doczekać się naszego wyjazdu :-)
Ja ” od wczoraj meeeega
Ona ” na polance Cię pokocham :-)

o kurcze….motyle:-)…zatęsknie się za Nią tym razem

Za jakiś czas…

…znowu się spotkamy.  Minął kolejny piękny czas razem.                                                                                                                                                                                                                    Znowu będziemy lekko onieśmielone sobą po rozłące( teraz zanosi się na nieco dłuższą),ale oczy i serce będą się cieszyć.                                                                                                                      Znowu najpierw usta będą się dotykać nieśmiało,a potem Kochanie wszystko zaczniemy od początku…rozmowy, wspólne jedzenie, nasycanie się sobą , spanie ,kochanie, leżenie,aż zastanie nas nowy dzień.

A Ty zawsze jesteś piękniejsza kolejnego takiego dnia. A ja kocham Cię jeszcze bardziej,aż brak słów. Wszystko jest między Nami cudowne                                                                                                                                                                            …,tak tylko czasami do serca dochodzi zimna myśl z głowy, która wiem ,że jest i w Tobie